W niedzielę wybraliśmy się na rodzinną wycieczkę w dolinę środkowej Wisły, w okolicach ujścia Jeziorki. Powitał nas śpiewający na wierzbie trznadel i para tańczących na niebie kobuzów. Niestety sokoliki znajdowały się na wysokości uniemożliwiającej wykonanie dobrych zdjęć (pozwoliły jedynie na względnie pewne oznaczenie gatunku).
|
Rzeczona rzeczna |
Nad rzeką obserwowaliśmy niezliczone śmieszki i rybitwy rzeczne oraz pojedyncze mewy srebrzyste. Ukoronowaniem wprawy było kilka sztuk brodźców piskliwych, z których jeden wylądował pod skarpą, na której staliśmy.
|
Pan piskliwy |
W poniedziałek obserwowałem ptaki jedynie w ogrodzie i na krótkim spacerze. W budce osiedliły się chyba ostatecznie pleszki. W dziuplach w uschłej brzozie mieszkają jak co roku szpaki.
|
Mama doma... |
Na najwyższej brzozie drugi rok z rzędu gniazduje sroka. Pojawiły się już jerzyki i urządzały polowanie na dużej wysokości. Podobnie wysoko zaobserwowałem też patrolującego myszołowa.
|
Myszołów ów... |
Największą niespodziankę sprawiła mi jednak dzisiejsza podróż do pracy. Z daleka zauważyłem dwa goniące się ptaki, które jednak znikły nad lasem. Jakie było moje zdziwienie, kiedy nagle tuż przed maską samochodu opadła uciekająca wrona i goniący ją krogulec. Tym razem udało jej się, ale gonił ją dalej...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz