czwartek, 19 maja 2011

Jeziorko Czerniakowskie

W środę wybrałem się nad jeziorko Czerniakowskie.
Rokitniczka
Spacer wzdłuż północnej części wschodniego brzegu przyniósł obserwację kilkunastu odzywających się trzciniaków.
Trzciniak
Na wodzie widoczne były perkozy dwuczube, krzyżówki i łyski.
Pan Dziwoń
Równie licznie odzywały się cierniówki.
Cierniówka
W trawach nawoływały bażanty.
Bażant
Po niebie krążyły jaskółki i jerzyki.
Jurek, znaczy się jerzyk
Najciekawsze były jednak obserwacje krzewów i traw porastających obrzeży zbiornika - zauważyłem tam pięknie ubarwionego samca dziwoni, potrzosa i rokitniczkę.
Potrzos
Na zachodnim brzegu odzywała się kukułka.

Wisła

Ptaki ptakami, a życie życiem - brak mi czasu na pisanie. Nie oznacza to bynajmniej, że się opierniczam. W poniedziałek wpadłem z odwiedzinami nad Wisłę, przy ujściu Jeziorki.
Piskliwiec
Nie zaobserwowałem żadnych niezwykłości, ot trochę śmieszek i rybitw rzecznych.
Wynocha mi stąd
Dwa czy trzy brodźce piskliwe, masa szpaków, trochę pliszek siwych.
Kolonia
Ciekawa była jedynie obserwacja mieszanego stada mew i rybitw, które nad drugim brzegiem goniły bielika.
Zaganiacz
W pobliskich drzewach zauważyłem również zaganiacza, a na śródrzecznej łasze kolonię lęgową rybitw rzecznych.

sobota, 14 maja 2011

Siewka rzeczna

Sieweczkę rzeczną, zwaną przez hrabiego Tyzenhauza „dżdżownikiem rzecznym” profesor Taczanowski opisuje w ten sposób:
Podobna do poprzedzającej [tj. siewki obrożnej – przyp. moje], z dzióbem czarnym i żółtą obwódką wkoło powieki.
Rzeczna nad jeziorkiem
Stary ptak podobny do gatunku poprzedzającego, różni się w kolorycie następującemi szczegółami: kolor wierzchu głowy i płaszcza bledszy; po nad czarną pręgą międzyoczną biały wązki pasek, odgradzający ją od koloru szarego; czarna pręga podoczna niepołączona z pręgą nad nasadą dzióba; obróż nadpiersiowa węższa; skrzydło bez białej poprzecznej smugi, u skrajnej tylko stosina w całej długości biała; sterówka skrajna biała z czarniawą plamą na chorągiewce wnętrznej, u następnej plama większa, u trzeciej szarej brzeg i koniec biały, dalsze jak u tamtej. Dziób szczuplejszy, cały czarny; brzeg powieki żółty; nogi szaro żółtawe; tęcze czarniawe.
Samica podobnie jak w gatunku poprzedzającym różni się od samca bledszą czarnością przepasek, podoczna jest tak samo szarawa, najbledsza.
W odzieży jesiennej pióra płaszcza i wierzchu głowy z jaśniejszemi brzegami.
W locie
Młode w pierwszym pierzu podobne kolorytem do młodych poprzedzającego gatunku, różnią się brakiem smugi białej na poprzek skrzydła, mają zaś szereg z białych końcówek na nadlotkach pierwszorzędnych; w ogonie taż sama różnica, jak między staremi. Nogi szaro żółtawe; dziób czarniawy; obwódka powieki czarniawa.
Jaja gruszkowate lub jajowate, częściej krótkie niż podługowate, prawie bez połysku, o bladem tle brudno żółtawem, popielato białawem, upstrzonem drobnemi plameczkami, kropkami i kreseczkami ciemno brunatnemi i czarnemi, gęsto po całej powierzchni. Różnice w barwach tła nieznaczne na pierwsze wejrzenie. Bardzo łatwe do odróżnienia od gatunku poprzedzającego, prócz tego bowiem, że są o wiele mniejsze, plamkowanie stosunkowo jest nierównie drobniejsze.
Na żerowisku
Mieszka w Europie i Azyi, w blizkości wód słodkich. U nas wszędzie pospolita w stosownych miejscach; najliczniejsza ponad całym biegiem Wisły, znajduje się przy wszystkich innych wodach, gdzie tylko są brzegi piaszczyste i żwirowate, jak równie na wydmach piaskowych wśród pól, byleby w blizkości była choć najmniejsza woda; nawet w skalistej okolicy powiatu Olkuskiego, gdzie wcale nie ma innego ptastwa błotnego, jak się tylko znajdzie przestrzeń pewna nagiego piasku przy ladajakiej wodzie, znajdą się i te dżdżowniki w ilości stosownej do rozległości. Przylatuje w początku Kwietnia, we Wrześniu odlatuje; ostatni termin postrzeżenia zanotowałem 6 Października.
Obyczaje przedstawia bardzo podobne do poprzedzającej, mniej od niej ostrożna i nie tak szybko biega. Lotem nie różni się wcale i takież same obroty w powietrzu wykonywa. Głos podobny lecz cieńszy.
Gnieździ się na nagim piasku, wybiera na to najpospoliciej przestrzenie żwirem zasypane lub pokryte popękanym szlamem; wygrzebuje dołek regularny i gładko wyrobiony, około 3-4” szeroki, a 1˝” głęboki; niczem go nie wyściela, niekiedy tylko brukuje drobnym żwirem bardzo starannie i gładko osadzonym w piasku i dopasowanym. Zwykle kilka dołków na pewnej przestrzeni sporządzi, zanim się w jednym naniesie; zwyczaj ten a wspólny z poprzedzającym. Przy jajach i dzieciach zachowuje się tak samo jak tamten. Skoro tylko dzieci wyrosną rodzice je opuszczają, a rodzeństwo trzyma się razem do czasu odlotu. Z wiosny wędrują także małemi gromadkami po kilka sztuk razem.
Ptak ten nie ma w kraju nazwiska właściwego, nikt go bowiem nie odróżnia i obejmowany bywa pod ogólnem nazwiskiem kulika, dawanem wszystkim pomniejszym gatunkom rodzajów Totanus, Tringa, Charadrius i wielu innym, przebywających tak na błotach jako też nad wodami. Dla małości nikt go z myśliwych nie bije.

piątek, 13 maja 2011

Konstanciński park

W ramach porannego rozruchu odwiedziłem konstanciński park położony nad Jeziorką. Najliczniej zasiedlają go krzyżówki i śmieszki. Jedna z samic wyprowadziła już młode.
Pierwsza tegoroczna kaczucha

W dziuplach starych parkowych drzew wykutych przez dzięcioły duże gnieżdżą się liczne szpaki, pleszki i kapturki.
Pan Kapturek (bynajmniej nie czerwony)

Nad stawem spotkałem również samiczkę nurogęsia, która spłoszona osiadła na drzewie...
Pani Nurogęsiowa

...oraz samca cyraneczki, natomiast nad rzeką poniżej piętrzącego rzekę jazu brodźca piskliwego.
Paneczek Cyraneczek

Początek intensywnych obserwacji i badań

Dziś zaczął się okres intensywnych, codziennych obserwacji ptaków. Dziś zaczął się okres rehabilitacji mojego kręgosłupa. Zostałem bowiem pacjentem szpitalnego oddziału dziennego. Aby dojechać na rehabilitację na godzinę ósmą lub dziewiątą muszę wyjechać z mojej wsi przed szóstą. Wyjeżdżam więc o piątej i mam dwie-trzy godziny dla siebie. Przy okazji wspomnę o naszych mądrych inaczej przepisach, dotyczących leczenia – otóż jako pacjent szpitala nie mogę przez okres hospitalizacji korzystać z innych świadczeń finansowanych przez NFZ. Nic to, że dziś miałem 1,5 godziny zajęć i mógłbym w pozostałym czasie wykonać badania, na których wykonanie brak mi go na co dzień. Ciekawe, czy nie mogę również oddać krwi.

wtorek, 10 maja 2011

Pleszka

Pięknie ubarwiona pleszka urzeka nie tylko kolorami ale i wielością nazw. Hrabia Rzączyński nazywał ją „czerwonym ogonkiem”, ksiądz Kluk „pliszką czarnogardłem”, hrabia Tyzenhauz „gajówką pleszką”, Wodziński „rudogonem ogrodowym”, Waga „ludarką rotochwastem” zaś ludność wiejska „słowikiem murowym”. Prof. Taczanowski opisuje ją tymi słowy:
Tatusine zaloty
 Ogon rdzawy; u samca czoło i brwi białe; twarz z szyją czarne; piersi rdzawe, tył głowy i kark popielaty. Samica z wierzchu szara, od spodu rudawo szara.
Nogi i dziób czarne, wnętrze dzióba żółte; tęcze czarniawe.
U samca czoło białe, kolor ten księżycowato po nad oczami na tył głowy zachodzi; białość ta ograniczona od dzióba kolorem czarnym, zajmującym całe boki głowy i całą szyję. Piersi i boki jaskrawo rude, ku tyłowi kolor ten coraz bledszy, przechodzi w płowy na pokrywach podogonowych; środek brzucha czysto biały. Tył głowy wraz z karkiem i plecami popielaty, kuper i pokrywy ogonowe rude. Sterówki rdzawo rude, prócz dwóch środkowych szaro brunatnych, dwie także skrajne mają przy końcach brzeżki tegoż samego koloru. Lotki podobnie szaro brunatne.

Kolejka do domku
 W barwie zimowej samiec ma czarność upstrzoną na szyi płowemi końcówkami piórek, kolor popielaty na tyle głowy, karku i plecach stłumiony szarawym odcieniem, podobnie jak rudy na piersiach płowemi końcówkami, rudość na bokach ciała znacznie bledszą. Pióra skrzydłowe płowo obwiedzione.
Samiec młody w pierwszej zimowej odzieży ma wierzch głowy, kark i plecy szaro brunatnawe, bez śladu białości na czole, cokolwiek tylko białawy kolor występuje na brwiach. Szyja i boki głowy szare. Piersi i boki ciała rude, białemi końcówkami mocno upstrzone. Nadlotki i lotki ramieniowe mają szerokie obwódki rudawe. Inne części jak u starych.

Pan von Pleszke
 Koloryt na ptakach w tym stanie pochodzi od samych końcówek piór, które przy nasadach na czole są białe, na szyi czarne, a na karku i plecach popielate; zmieniają się przed wiosną, to jest dostają właściwych kolorów bez zrzucania piór.
Samica ma cały płaszcz brunatno szary; od spodu na szyi jest szara, biaława cokolwiek na środku gardzieli i przed oczami, na piersiach rudawo szara, na bokach i pokrywach podogonowych czyściej rudawa, sam środek brzucha białawy. Ogon i kuper jak u samca, skrzydła bledsze, to jest więcej brunatnawe. Nogi i dziób czarniawo brunatne.

Mój jest ten kawałek podłogi...
 Młody w pierwszem pierzu z wierzchu szaro, rudawo i czarniawo pstry, w ten sposób, że tło każdego piórka jest szare, na środku duża plama rudawa, a przy końcu poprzeczny pasek czarniawy. Cały spód rudawo płowy, falowany ciemnemi, wązkiemi prążkami na szyi, piersiach i bokach. Na kuprze rudym ciemne, subtelne falowania. Pióra skrzydłowe mocno rudawo obwiedzione; ogon jak u starych. Dziób i nogi szaro cieliste.
Mama z dala...
 Jaja podługowate, mniej więcej mocno w końcu cieńszym zeszczuplone; zielonawo modre blade, tego prawie koloru, co jaja drozda skalnego; skorupa na świeżych mocno przeświecająca.
Pleszka szeroko jest po starym lądzie rozmieszczona, przebywa bowiem w całej Europie, w całej prawie Azyi i w całej Afryce. U nas pospolita we wszystkich okolicach, przybywa w początku Kwietnia, do połowy Października odlatuje, chociaż niekiedy pojedyńcze do końca tego miesiąca spotkać się dają. Nigdzie nie trzymają się one w większych ilościach lecz w rozproszeniu, wszędzie, gdzie są stare dziuplaste drzewa, to jest po lasach, sadach, alejach, i razem z kopciuszką w skałach. W czasie zaś wiosennych i jesiennych przelotów najwięcej po gęstych sadach i zaroślach, przy łąkach i wodach, w większych ilościach się zbierają. Żerują po ziemi najwięcej w gąszczach, często także wyskakują na ścieżki i trawniki między drzewami położone. Ptaszyna bardzo zwinna i ostrożna, ciągle ożywiona, potrząsa ogonkiem właściwym sobie sposobem, to jest szybko nim kilka razy bezpośrednio poruszy i wciąż pokląskuje. Śpiew cokolwiek chrapliwy, dosyć jednak urozmaicony i przyjemny; najczęściej śpiewa wysoko na drzewach, na skałach lub starych murach. Gnieździ się po dziuplach nizko położonych, najczęściej w drzewach owocowych, w lipach i grabach; po lasach najpospoliciej w drzewach liściowych, niekiedy jednak i w sosnach; prócz tego w dziurach starych murów i drewnianych budowli między drzewami położonych, w tych ostatnich zwykle na węgłach lub poddaszach, a w altanach ogrodowych najczęściej w szparach za odstającą korą; w skałach podobnie jak kopciuszka. Gniazdo umieszcza na dnie dziury nie zbyt głębokiej; na zewnątrz ściele obficie mech suchy, wewnątrz delikatne, suche trawy, sam zaś środek sierścią, piórami i rozmaitemi puchami suto wykłada. Kształt gniazda zastosowany do miejsca, wnętrze czarkowate, głębsze od półkuli i dosyć wygładzone.

Mama z bliska...
Niesie jaj 5, 6 lub 7, powtórnie 4 lub 5. Przy gnieździe stare nie są już tak ostrożne jak zwykle, i zalatują w koło przechodzących obok gniazda ludzie, i podejrzanych zwierząt, przysiadają bardzo blizko po gałązkach i ciągle pokląskują.

poniedziałek, 9 maja 2011

Nowe ptaki


W niedzielę wybraliśmy się na rodzinną wycieczkę w dolinę środkowej Wisły, w okolicach ujścia Jeziorki. Powitał nas śpiewający na wierzbie trznadel i para tańczących na niebie kobuzów. Niestety sokoliki znajdowały się na wysokości uniemożliwiającej wykonanie dobrych zdjęć (pozwoliły jedynie na względnie pewne oznaczenie gatunku). 
Rzeczona rzeczna
 Nad rzeką obserwowaliśmy niezliczone śmieszki i rybitwy rzeczne oraz pojedyncze mewy srebrzyste. Ukoronowaniem wprawy było kilka sztuk brodźców piskliwych, z których jeden wylądował pod skarpą, na której staliśmy.
Pan piskliwy
 W poniedziałek obserwowałem ptaki jedynie w ogrodzie i na krótkim spacerze. W budce osiedliły się chyba ostatecznie pleszki. W dziuplach w uschłej brzozie mieszkają jak co roku szpaki.
Mama doma...
 Na najwyższej brzozie drugi rok z rzędu gniazduje sroka. Pojawiły się już jerzyki i urządzały polowanie na dużej wysokości. Podobnie wysoko zaobserwowałem też patrolującego myszołowa.
Myszołów ów...
Największą niespodziankę sprawiła mi jednak dzisiejsza podróż do pracy. Z daleka zauważyłem dwa goniące się ptaki, które jednak znikły nad lasem. Jakie było moje zdziwienie, kiedy nagle tuż przed maską samochodu opadła uciekająca wrona i goniący ją krogulec. Tym razem udało jej się, ale gonił ją dalej...